Grupa naTemat

Skok na armię

Kłopoty gospodarcze Chin zaczynają objawiać się nie tylko na giełdowych parkietach. W roku 2016, wydatki na obronę w Państwie środka wzrosną o 7-8 procent, czyli o ok. 3 punkty procentowe mniej niż w roku ubiegłym. Tak niski wzrost został odnotowany ostatnio przed pięcioma laty.

Chiny to według portalu globalfirepower.com trzecia armia świata, zaraz po USA i Rosji. Jednakże, kraj ten przewodzi w rankingu liczebności sił zbrojnych. Państwo Środka ma do dyspozycji 2 335 000 żołnierzy. Dla porównania - drugie pod tym względem Stany Zjednoczone mogą pochwalić się ,,jedynie” 1 400 000 wojskowych. Jednakże, według zapowiedzi Pekinu, ten stan liczebny może skurczyć się o około 300 tys. ludzi.

Rzeczniczka parlamentu, Chin Fu Ying, w komunikacie prasowym podała, że Chiny muszą dokonać rewizji swych militarnych aspiracji pod kątem możliwości gospodarczych państwa. Wydatki na armię, sięgające w 2015 roku kwoty 886,9 mld juanów (ok. 141 mld dolarów), to świetne miejsce na szukanie oszczędności. Niemniej, siły zbrojne są od dawna priorytetem dla Pekinu, który prowadzi dość ostrą politykę względem sąsiadów położonych w obrębie Morza Południowochińskiego i Morza Wschodniochińskiego. Część ekspertów, takich jak np. profesor Ni Lexiong, twierdzi, że wzrost wydatków na armię powinien zostać utrzymany na dwucyfrowym poziomie - jak powiedział on dziennikowi Washington Post, spodziewał się wskaźnika rzędu 12-15%, który byłby odpowiedzią na rosnące w regionie napięcie. Z kolei chiński dziennik The Global Times stwierdził wprost, że Państwo Środka powinno zwiększyć swoją obecność militarną na południu kraju. Ostatnim przejawem takich działań była budowa sztucznej wyspy na Morzu Południowochińskim, przeznaczonej do celów militarnych. Niektórzy analitycy sądzą jednak, że wydatki Chin na obronność są w rzeczywistości wyższe niż te oficjalnie ogłaszane.

Szukanie oszczędności i efektowności, także w kontekście armii jest znakiem rozpoznawczym polityki Xi Jinpinga, który rozpoczął kampanię przeciwko marnowaniu publicznych pieniędzy w niektórych sektorach. Procesy o korupcję dotknęły także sił zbrojnych, które uprzednio były praktycznie nietykalne. Jak podaje portal Onet.pl, w roku 2015, w ramach tejże akcji, skazano około 300 tysięcy urzędników państwowych. W 80 tys. przypadków zastosowano ,,surowe kary”.

Podjęcie takich kroków może okazać się paradoksalnie szansą ekonomiczną dla krajów pokroju Polski. Redukowanie liczebności armii przy jednoczesnej potrzebie zachowania jej wysokiej zdolności bojowej, wymusza wdrażanie innowacji i nowatorskich technologii. Chiny potwierdziły to, donosząc ostatnio, że ich żołnierze dysponują laserowymi karabinami, które mogą zostać użyte do walki np. z dronami. W tej sytuacji, warto pomyśleć o sprzedaży polskich technologii wojskowych w Państwie Środka. Spółki pokroju Polskiego Holdingu Obronnego i ich produkty z pewnością mogą wydać się Chińczykom atrakcyjne. Przyciągnięcie uwagi tak potężnych inwestorów mogłoby zapewnić rynki zbytu dla wielu projektów znad Wisły.

Tego typu wymiana handlowa zależy jednakże od budowy solidnej platformy porozumienia. Ważną kwestią jest przygotowywanie kadry ekspertów, która- dzięki znajomości realiów, kultury i polityki- mogłaby sprawnie poprowadzić podobne rozmowy. Chiny, nawet podczas problemów gospodarczych, są jednym z najpotężniejszych światowych graczy, a wszelkie zmiany w kursie politycznym niosą ze sobą tak obawy jak i szanse. Zmniejszenie wydatków na siły zbrojne Państwa Środka to reakcja na kryzys ekonomiczny, lecz nie powinno to skutkować odwróceniem uwagi od Chin. Nowe podejście do tamtejszej armii i jej finansowania można przekuć w korzyść - trzeba jedynie zauważyć możliwości, które ono ze sobą niesie.

Autor tekstu: Jakub Wiech

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
BezpieczeństwoChinyGospodarka
Skomentuj